Kategorie
Bez kategorii

#8 Odrodzony jak feniks z popiołów. Pożar w Hotelu Böttchera

Latem 1900 roku Mielno tętniło życiem. Z roku na rok nad Bałtyk przyjeżdżało coraz więcej letników. W 1899 roku odnotowano 517 gości, a pod koniec kolejnego sezonu było ich już 726. Nadmorska miejscowość żyła koncertami, rautami, spacerami, wycieczkami i popularnymi wówczas reunionami – spotkaniami towarzyskimi, podczas których można było porozmawiać, posłuchać muzyki, potańczyć i po prostu spędzić wieczór w gronie innych wczasowiczów.

Najtłoczniej bywało w Bernardei (niegdysiejszej Villi Millenium), w hotelu Peglowa w Unieściu oraz w należącym do Wilhelma Böttchera hotelu, któremu towarzyszyła także sąsiednia restauracja „Elysium”. Sama nazwa nie była zresztą przypadkowa – w mitologii greckiej oznaczała krainę szczęśliwości, miejsce wiecznego spokoju i rozkoszy, co doskonale pasowało do kurortowej atmosfery, w której można było, choć na chwilę, oderwać się od codzienności. Nikt nie przypuszczał, że jeszcze tego samego roku oba te miejsca przestaną istnieć.

Późnym wieczorem 18 sierpnia około godziny 21:30, pełne turystów Mielno powoli układało się do snu. Konne omnibusy odjechały już w kierunku Koszalina, a na placu pozostała jedynie samotna dorożka mająca zabrać ostatnich maruderów. Wtedy to młody chłopiec pracujący u piekarza Pahlowa wszedł do stajni z zapaloną latarnią. Niespodziewanie jeden z koni spłoszył się i uderzył w nią kopytem. Szklana osłona rozbiła się w drobny mak, a otwarty płomień błyskawicznie zajął rozrzuconą wkoło słomę, aby szybko przenieść się na drewnianą konstrukcje szachulcową. Jak pisała lokalna prasa Bade Anzeiger, „w mgnieniu oka cała stajnia stanęła w płomieniach”.

Choć uwięzione wewnątrz zwierzęta zdołały uciec, żywioł był nie do powstrzymania. „Z szaloną prędkością pożar rozprzestrzeniał się dalej” – relacjonował dziennikarz. Żywioł najpierw obrócił w popiół stajnię wraz z budynkiem mieszkalnym, po czym bezlitośnie przeniósł się na sąsiednią posesję Böttchera. W kilka chwil pożarł część hotelową z okazałą salą i reprezentacyjnymi pomieszczeniami restauracyjnymi. Niestety, pomoc w gaszeniu przybyła na miejsce zbyt późno, aby zapobiec ogromnym stratom. Tragedia była tym większa, że rozegrała się pod sam koniec sezonu – w momencie, gdy właściciele liczyli na ostatni, podsumowujący udane lato zysk.  

Historia tego miejsca nie zakończyła się jednak w zgliszczach. Jak donosiła prasa, oba obiekty były ubezpieczone, co pozwalało myśleć o ich odbudowie. Zaledwie rok później w pierwszym numerze gazety kąpieliskowej można było z dumą obwieścić:

Jak feniks z popiołów z małego „Elysium” powstał nowoczesny dom kuracyjny.

Nowo wybudowany Böttcher’s Kurhaus*, zachwycał rozmachem. Budynek dysponował około 40 pokojami gościnnymi, dwiema salami, werandą, urokliwym ogrodem na tyłach i przestronną jadalnią, stając się natychmiast nową wizytówką kąpieliska. Już w 1901 roku powróciły tu tradycyjne wieczory z muzyką oraz sobotnie reunionen, a pełen sukcesów sezon zwieńczono uroczystą kolacją dla półsetki gości. Statystyki nie kłamały – w pierwszym roku funkcjonowania w obiekcie zatrzymało się 147 osób. Zważywszy na to, że Mielno odwiedziło wówczas 805 letników, to prawie co piąty wczasowicz wybierał nocleg właśnie u Böttchera.

Dom kuracyjny pomyślnie przeszedł swój pierwszy sezon, a jak się później okazało, na długie lata wpisał się w krajobraz kurortu.

Po 1945 roku obiekt wszedł w nowy rozdział polskiej już historii. W czasach PRL-u oddano go pod skrzydła Funduszu Wczasów Pracowniczych – początkowo przyjmował gości pod nazwą „Wczasowa Dola”, by z czasem zyskać miano „Jantara”. Przez kolejne dekady tysiące Polaków spędzało w jego murach swoje wymarzone urlopy nad Bałtykiem.

Finał tej ponad stuletniej opowieści nadszedł w 2013 roku, kiedy zapadła decyzja o wyburzeniu dawnego Kurhausu. W miejscu, które przez pokolenia stanowiło symbol elegancji i tożsamości mieleńskiego kąpieliska, wzniesiono market sieci Biedronka. W ten sposób dawne Elysium i reprezentacyjny punkt na mapie miejscowości ustąpiły miejsca prozaicznej funkcji handlowej. To cichy i skłaniający do refleksji przykład tego, jak współczesność potrafi zatrzeć materialne ślady bogatej historii nadmorskich kurortów.

* nazwę Kurhaus nosił tylko przez dwa kolejne lata, potem funkcjonował już pod poprzednią nazwą Hotel Böttchera.

Jarosław Bieńkowski
Stare Mielno i Unieście

Źródła:

– Amtlicher Bade-Anzeiger für die Badeorte: Gr.-Möllen, Nest, Bauerhufen, Sorenbohm, Henkenhagen, Deep, Laase. Köslin 1900–1901.

– Fotografie: własne, fotopolska.eu

Przejdź do treści
Przejdź do treści