Czasem aby trafić na ślady związane z Mielnem trzeba poszukać w miejscach, w których nie spodziewalibyśmy się ich znaleźć. Będąc w Gdańsku, warto zajrzeć do Bazyliki Mariackiej. Nie tylko po to, aby wdrapać się na wieżę, z której roztacza się piękny widok na miasto i jego dawną zabudowę. Dobrze jest też przejść się po nawie głównej i… patrzeć pod nogi. Wśród licznych, często mocno już zatartych płyt nagrobnych można dostrzec charakterystyczny herb: tarczę, na której widnieje słońce z osiemnastoma promieniami, pomiędzy którymi umieszczono trzy strzały – dwie skierowane ku górze i jedną w dół. Powyżej znajduje się hełm z ozdobnym płaszczem tzw. labrysem, z którego wyłaniają się trzy postacie kobiet w nakryciach głowy. Na tej samej płycie można odczytać również nazwisko, które przez ponad 140 lat było związane z Mielnem – von Schmeling. To pomorska rodzina szlachecka, która przez pokolenia władała tutejszym majątkiem i częścią okolicznych ziem.
Historia zaczyna się na początku XIX wieku. Georg Heinrich von Schmeling, oficer rezerwy i były dowódca regimentu piechoty w Prusach Wschodnich, kupił w 1804 roku miejscowe dobra od rodziny von Below za 7000 talarów. W tym samym roku wraz z żoną i synem przeniósł się do nowo nabytej posiadłości. Początek nie okazał się jednak szczególnie szczęśliwy. Lokalna legenda głosi, że już rok później, piorun wywołał pożar, w którym spłonęły niemal wszystkie budynki gospodarcze oraz dom mieszkalny. Uratowała się wielka owczarnia wraz z cennym stadem. Według rodzinnej relacji stało się to dzięki dość niezwykłemu przypadkowi. Gospodyni właśnie namoczyła wielkie pranie, które następnie pośpiesznie rozłożono na dachu owczarni. Mokra bielizna ochroniła budynek przed iskrami unoszonymi przez wiatr.
Być może właśnie odbudowa po pożarze była początkiem nowego rozdziału mieleńskiego majątku. Georg Heinrich dał się poznać jako dobry gospodarz. Został radnym powiatowym, a w 1811 roku zastępował nawet Czcigodnego Mistrza koszalińskiej loży wolnomularskiej. Był również zwolennikiem nowoczesnego rolnictwa. Na mieleńskich gruntach rozpoczęto drenowanie i meliorację podmokłych pól, dzięki czemu można było zwiększyć powierzchnię ziemi nadającej się pod uprawę i pastwiska. Wprowadzano również bardziej wydajne sposoby gospodarowania, w tym wielopolowy płodozmian.
Von Schmelingowie szybko stali się jedną z ważniejszych rodzin szlacheckich w okolicy. Oprócz Mielna w różnych okresach posiadali lub dzierżawili także okoliczne majątki, między innymi Bannow (dzisiejsze Barnowo), Klein Möllen (Mielenko), Groß Streitz (Strzeżenice), Güdenhagen (Mścice), Todenhagen (Dobre) czy Neuenhagen (Dobiesławiec).
Po śmierci Georga Heinricha majątek odziedziczył jego syn Gustav Ernst Emmanuel (1797–1874). Był majorem, kawalerem Orderu Orła Czerwonego II klasy z liśćmi dębu i członkiem zakonu joannitów. W praktyce dużą rolę w prowadzeniu gospodarstwa odgrywała jednak jego żona Marie von Schmeling z domu von Gaudecker, nazywana „Majorową”. Nauczyła się ona rolnictwa u boku swojego ojca, landrata powiatu koszalińskiego z Kerstin (Karścino), i potrafiła prowadzić gospodarstwo zgodnie z duchem czasów. Wraz z innymi pomorskimi ziemianami założyła w Berlinie „Pommersche Meiereien”, gdzie sprzedawano świeże mleko, masło i sery. Rodzina angażowała się również w życie miejscowej parafii, wspierając remonty i rozbudowę kościoła, w tym zakup organów.
Dom rodu znajdował się przy Kirchenstraße, dzisiejszej ulicy Kościelnej. Został pod koniec XIX wieku znacznie rozbudowany, a otaczający go park zyskał bardziej reprezentacyjny, krajobrazowy charakter. Dla gości przygotowano nawet kort tenisowy. Najznamienitszym z nich był bez wątpienia książę Eitel Friedrich. W styczniu 1914 roku, po potężnych sztormach, które nawiedziły pomorskie wybrzeże, przybył do Mielna, aby obejrzeć zniszczenia na wybrzeżu i w okolicach kanału jamneńskiego oraz dodać otuchy poszkodowanym i żołnierzom walczącym ze skutkami żywiołu.
Najbardziej interesującą postacią ostatniego pokolenia właścicieli był Max von Schmeling (1874-1949). W tym miejscu łatwo o pomyłkę. Nie chodzi bowiem o słynnego boksera, mistrza świata wagi ciężkiej urodzonego w 1905 roku. Max z Mielna urodził się ponad trzydzieści lat wcześniej. Był prawnikiem, ziemianinem i kawalerem zakonu joannitów. W latach 1902-1914 pełnił również funkcję zwierzchnika miejscowego okręgu administracyjnego, a przede wszystkim był ostatnim właścicielem mieleńskiego majątku.
Szczególnie zasłużył się dla rozwoju nadmorskiego kąpieliska. Był między innymi przewodniczącym Möllener Badeverein – Stowarzyszenia Kąpielowego. W roku 1900 podarował teren pod park zdrojowy oraz przylegający do niego las o powierzchni 10 mórg. Popierał utworzenie Warmbadu, czyli zakładu z ciepłymi kąpielami, pomiędzy ulicami Krumme – i Marienstraße (w miejscu niegdysiejszego Cafe Oskar na rogu ulicy Nadbrzeżnej z Kościuszki). Teren nad jeziorem Jamno przekazał Towarzystwu Wioślarskiemu i Żeglarskiemu, które wzniosło tam przystań dla łodzi oraz dom żeglarski z możliwością noclegu, a także pomost. Oddał również gminie teren pod boisko sportowe, a ponadto przekazał ziemie i wsparł budowę domu opieki dla dzieci (Kinderheim) wzniesionego w 1909 roku, w miejscu dzisiejszego Domu Pomocy Społecznej. Był też właścicielem zbiorów prac Paula Dahlena – malarza znanego z drzeworytów, obrazów martwej natury i litografii. Artysta miał swoje dzieła podarować w ramach przyjaźni. Część z nich znajduje się w zbiorach Muzeum w Koszalinie.
Kiedy widmo wojny było coraz bliżej, rodzina opuściła swoje włości w 1943 roku, przenosząc się do Berlina. Po 1945 roku majątek przejęło państwo, tworząc tu PGR. Choć upływ lat przyniósł rozebranie potężnych stodół i zaplecza gospodarczego, to sam dwór przy ul. Kościelnej przetrwał do dzisiaj.
Wspomniana płyta nagrobna Karola von Schmelinga, od której rozpoczęliśmy tę opowieść, przypomina o zasięgu wpływów jakie mogła posiadać ta pomorska rodzina, ale trudno jednoznacznie ustalić dokładny stopień pokrewieństwa. Pozostałości po rodzie nie trzeba jednak szukać aż w Trójmieście. Ich ślad zachował się również w mieleńskim kościele, gdzie do dziś można podziwiać dwa witraże ufundowane w 1904 roku z okazji 80. urodzin „Majorowej” Marie von Schmeling. Jeden z nich przedstawia Dobrego Pasterza, a u jego podstawy znajdują się herby rodzin von Schmeling i von Gaudecker. Drugi ukazuje Świętą Rodzinę. Oba są cenną pamiątką po dawnych gospodarzach mieleńskich ziem.
Jarosław Bieńkowski
Stare Mielno i Unieście
Max von Schmeling
Dwór Shmellingów
Płyta nagrobna z herbem
Fragment witraża w Mielnie
Źródła:
-Scheller R., Das Haus Großmöllen – lebendige Erinnerung und historische Überlieferung, Tübingen 1971.
-Kuczkowski A. (red.), Deszcz pada na świątynię! Masoni w Koszalinie i na Pomorzu w latach 1777–1933, Koszalin 2018.
-Erdmann J., Ostseebad Großmöllen in historischen Bildern, Koszalin 2014.
-Amtlicher Bade-Anzeiger, Jg. 1, nr 1–2, Köslin 1900.
-Szultka Z., Krótki rys historyczny wsi Mielno i jego kościółka, [w:] Kościół w Mielnie jako miejsce kultu i zabytek, Poznań 2007.